Weronika
zabrała się za generalne porządki, a to zwiastowało duże zmiany w jej
przestrzeni osobistej. Spędzając tydzień w zamkniętym pokoju, przyzwyczaiła
oczy do chaotycznego wystroju wnętrza… Do tej pory nie przeszkadzał jej
artystyczny nieład. Dziwne, że 7 dni diety antybiotykowo-syropowej tak bardzo
odmieniło ją samą.
Żyła
w nieładzie przez całe swoje dotychczasowe życie. Rzucała dzisiaj na fotel, jak
rzuca się ubrania po męczącym dniu, by wstrzelić się w dres i luźną bluzkę…
chowając przeszłość pod dywan, jak niepożądany kurz z całego tygodnia, nie mając
czasu wyciągnąć odkurzacza… Goniła jutro, a pokój powoli zamieniał się w muzeum
niezałatwionych spraw. Leżąc w łóżku i przyglądając się stworzonej przez siebie
galerii doszła do wniosku, że ma tego dość. Zwyczaje. Tak po prostu… Dosyć
bałaganu.
Chwyciła
życie w swoje ręce z ambitnym planem zrobienia konkretnych, wiosennych porządków.
Z dzikim szałem wyrzuciła z szafy całą jej zawartość, przyniosła kilka
ogromnych worów i zaczęła pozbywać się przeszłości.
Stare,
za ciasne jeansy, które ostatni raz nosiła 4 lata temu… Po co jej to?
Rozciągnięty
sweter, który już dawno stracił kolor… Czy go potrzebuje?
Sterta
kolorowych bluzeczek pamiętających czasy słodkiej podstawówki… Zbędne.
Trzy
dni. Tyle zajęło jej posprzątanie pokoju… umysłu… życia. Nie było łatwo,
momentami przerastały ją zalegające szafę rupiecie. Walczyła nie tylko z
bałaganem, ale też z sentymentami, wspomnieniami, przyzwyczajeniami…
Ale
udało się!
W
pokoju zrobiło się dziwnie pusto, jednak czysto i przestrzennie. Nowe firany,
przemeblowanie, uporządkowane dokumenty, książki. Nie ten świat.
Był
to duży krok, wręcz skok w dal, ale opłaciło się. Jeszcze nie wszystko jest
gotowe. Weronika przeszła dopiero przez próg dorosłego życia. Teraz czeka ją
cały korytarz zmagań, jednak jest już w środku i to ją cieszy.
W
czystości i porządku łatwiej zadbać o wystrój i estetykę wnętrza. Jej wnętrza.
ɅV.

